Śląskie szyje

opublikowano: .

IMG 1971

Dziś miałyśmy pierwsze spotkanie naszej grupy pod tytułem jak wyżej :) A jak spotkanie zapoznawczo - organizacyjne to oczywiście nie można było przyjśc z pustymi rękami do współorganizatorki tego spotkania. Na tę okazję - babeczki z maszyną do szycia oczywiście :) Prekursorkami są dziewczyny ze Szczecina. Rok temu też "się skrzyknęły" i spotykają się na wymianę doświadczeń, szmatek i oczywiście ploteczki. Było szalenie miło i sympatycznie. Zresztą nie ma co się dziwić - dziewczyny sympatyczne, uśmiechnięte i pozytywnie nakręcone :) Tak patrzyłam i.. myślałam sobie : jakie to cudowne, że tak wiele młodych osób ma pasje szyciowe i Im się chce, mimo braku czasu - bo wiadomo jak to u młodych ludzi z tym czasem jest ;), że chcą tworzyć kreacje i inne rzeczy, które można uszyć. A w sumie jak się tak zastanowić to... uszyć można wszystko :D I to jest wspaniałe! 

A co do muffinek to:

Czekoladowo - malinowe muffinki

225 g mąki pszennej

   2 łyżki kakao

   1 łyżeczka proszku do pieczenia

 0,5 łyżeczki sody

    2 jajka

200 ml śmietany 18% (może być jogurt, albo maślanka... kerfir w sumie też ;) )

 80 g cukru brązowego

 60 g cukru białego

 80 ml oleju (ja dodaję z pestek winogron bo jest bezzapachowy)

 spora garść albo i dwie malin (moga być mrożone)

I tak jak jak robimy wszelkiej maści muffiny: suche składniki do jednej miski czyli: mąka,kakao,proszek do pieczenia, soda, cukry - wymieszać . Do drugiej  - mokre, czyli: jajka, śmietana, olej - wymieszać do połączenia rózgą. Wlać mokre do suchych i wymieszać "dość niechlujnie" łyżką (tylko do połączenia się składników). nakładac do uprzednio przygotowanych papilotek. Do każdej wcisnąć po kilka malin.

Piec ok. 25 min (albo do suchego patyczka)  w temp.180 st.C  (ja dałam zamrożone maliny i piekłam 35 min- z mrożonymi owocami trzeba wydużyć pieczenie i ewentualnie sprawdzać patyczkiem. Może być mokry od malin, ale nie może na nim być surowego ciasta)

Polewa:

100 g czekolady deserowej

 30 g masla

Rozpuścić w kąpieli wodnej i posmarować wierzch ostudzonych muffinek. Polewa jest dośc gęsta. Ja to robię nożem, tak mi wygodnie :) 

IMG 1970

Już rzutem na taśmę zrobiłam szablon i posypałam cukrem pudrem i.. voila :) 

Niestety zdjęć "środka" nie ma, bo niezręcznie byłoby robić sesję na spotkaniu. W koncu to te babeczki dziś nie były najważniejsze :D

 

I …. znowu Wigilia...

opublikowano: .

IMG 1889

Dziś Wigilia.... "choinka" ustrojona i... to by było na tyle. Jak widać choinka 2D. Odkąd koty się u nas zameldowały na pobyt stały, choinka stojąca, pięknie udekorowana, błyszcząca bombkami, światełkami, włosami anielskimi pszła w zapomnienie. Tęskno mi do niej ale co zrobić. Dom tak architektonicznie rozwiązany, że nawet nie ma możliwości odzielenia  poszczególnych pomieszczeń a po zdarzeniu, gdzie Tusia po konarze (czyli jakby w środku choinka) wspięła się prawie na jej wierzchołek, po czym płakała żałośnie nie mogąc się z tych gałązek wygrzebać jednocześnie wbijając swoje delikatne ale jakże ostre pazurki w pień ze strachu, co skutecznie uniemożliwiało jej zdjęcie z "badyla"  - musze się obejść i już. Poza tym ozdób, które pieczołowicie zbieram od lat a które niejednokrotne mają pół wieku nie chciałabym narażać na stłuczenie. 

A poza tym... jak widac nie śpię... dziś dzień gotowania, bo nie lubię "nieświeżego". Tak naprawdę to nie rozumiem tych przygotowań, tego gotowania i pieczenia od kilku dni przed Świętami. Efekt jest taki, że (głównie) kobiety siadają do kolacji wigilijnej "urobione" po przysłowiowe pachy, wymęczone i jedzą stare potrawy :( Jeszcze jedno mnie zastanawia a mianowicie : ile można zjeść? Odkąd pamiętam takie postrzeganie wszelkich Świąt mi się nie podobało. Człowiek potem taki ociężały, przejedzony, wtedy dopiero narzekający... Od lat robię na Wigilię "trochę inny" obiad niż w przysłowiowy piątek. Tłustego karpia zastąpiłam chudszym łososiem gotowanym na parze z sosem koperkowym. Zupa to oczywiście barszcz z uszkami. Spoza standardu piątkowego dochodzą pierniczki i tort, jako, że mam urodziny właśnie w tym dniu :) Makówek w tym roku nie robię, strucli do nich nie upiekłam, bo... szyję, szyję, szyję.... ale za to będzie delikatny tort makowy z nutka pomarańczy przełożony masą z serka mascarpone.... więc... WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!!!

IMG 1891

A to nowiutko uszyte właśnie z okazji czekania na Świętego dwie podkładki pod kubeczki czyli RUG MUG dla Świętego Mikołaja, coby ciasteczka się nie pogubiły. Leżą na ... "sukience dla Choinki" ;) Choinki, której nie mam, ale zawsze chciałam uszyć takie coś. Butki na prezenty, też nowiuteńkie.Są przypięte guzikami do poszewek,żeby "stały". W oryginale były "chamsko" przyszyte do nich ale pomyślałam, że wystarczy w butkach zrobić dziurki a w poszewkach przyszyć kilka guzików w newralgicznych miejscach, żeby buciki stały. Po Świętach buty do schowania a odpruwając guziki poszewki moga funkcjonować cały rok bez przeszkód. Niunia znowu się spisała na medal :D SAMA zrobiła dziurki na guziki! Równiutkie jak od linijki! Dziś już zapakowana w ubranko czeka sobie grzecznie (bo stół w Święta raczej niezbędny jest ;) Ale niebawem znowu będzie elementem mojego pejzażu kuchennego. Nie napracujcie się i odpocznijcie w te dni mimo wszystko :D !

Święto Łucji

opublikowano: .

IMG 1855

Oczywiście w tym roku jestem spóźniona conajmniej tak, że Boże Narodzenie to chyba będę obchodzić koło Wielkanocy ;) Sama nie wiem....starość, czy co...?  Dziś 16-ty grudnia a Św. Łucji oczywiście obchodzi się 13-go. Nam Polaką od ponad 30-tu lat  13-go grudnia kojarzy się z czasem stanu wojennego, który właśnie był ogłoszony w tym dniu (to była niedziela i nie było Teleranka :/ - to pamięta większośc mojego pokolenia)A ja chciałam dziś o...Łucji... I teraz taka refleksja mnie naszła, że... też będzie makabrycznie, bowiem wspomniana Łucja została męczennica, bo sobie oczy wydłubała "z okazji niechcenia zamążpójścia" - to wersja rozpowszechniona wśród Szwedów, dokąd Łucja przywędrowała z Włoch. Wersja Włoska jest dużo więcej makabryczna, więc przytaczać nie będę, żeby Was koszmary nie męczyły. A to co na zdjęciach, to bułeczki bułeczki drożdżowe z szafranem i kardamonem pieczone tradycyjnie w dniu Świętej Łucji (jak wyobraźnia podpowiada - na "pamiątkę" tych wydłubanych oczu). Jeszcze tylko dodam, że jak mojemu M opowiedziałam dlaczego taki kształt to.... cóż - więcej bułeczek do kawusi miałam (chyba pierwszy raz w życiu :D ) Z tego wynika, że nie jestem nazbyt wrażliwa.... No i stąd Św. Łucja jest patronką osób ociemniałych oraz wykonujących zawody do których potrzebny jest bardzo dobry wzrok:krawców, szwaczek, pisarzy i rolników

IMG 1858

I jeszcze ważna rzecz: od 13-go grudnia PRZYBYWA DNIA!!!! I

I na koniec jeszcze jedno wierzenie: Od 13-go do 24-go jest 12 dni. W ciągu tych dni można "przewidzieć" pogodę na nadchodzący rok, obserwując ją w każdym dniu, który odpowiada kolejnym miesiącom. Na dziś wygląda to tak: Styczeń - suchy i słoneczny, Luty  - podobnie, natomniast dziś wypadał Marzec i... no.. nie wesoło - cały dzień zachmurzone niebo było nade mną a wieczorem nawet zaczęło padać :(

IMG 1860

To chyba wyczerpałam temat (bardzo pobieżnie)  - Dobrej nocy.

Orkan przybył :(

opublikowano: .

Przybył - niestety. Wieje jak jasna cholewka. I wiem, że dzisiaj moge zapomnieć o nocce :( Już mi serce daje znać. A w sumie to chyba dobrze, że bije bo... żyję , prawda? :P  Ale żeby nie popaść w depresję "odgrzebałam" film nagrany telefonem z odległości, żeby za bardzo fałd i zmarszczek nie było widać... no i innych "niedociągnięć" hahaha Więc pierwsza minutka występu, który się nie odbył z powodu właśnie złego samopoczucia. 

http://www.youtube.com/watch?v=9YbchbB-mKQ&feature=youtu.be

Problem z utrzymaniem równowagi - a jakże ;) Ale w sumie to była dopiero chyba trzecia powtórka. I tak cud, że zapamiętałam te wszystkie kroczki, bo jak wiadomo pamięci choreograficznej to u mnie praktycznie nie ma. Jakby ktoś mnie widział, jakich kombinacji, ściągawek, malowania, rysowania a na opisywaniu skończywszy używam, żeby te wszystkie kroczko - drobienia zapamiętać, to : albo by się załamał, że można być takim beztalenciem w zapamiętywaniu, albo by miał ubaw po przysłowiowe pachy. No cóż - mam nadzieję, że Wy tego nigdy nie doświadczycie (znaczy oglądania mnie jak wbijam te kroki w mózg, który ma w takiej chwili konsystencję betonu ). ... No i mam nadzieję, że jednak do wiosny ujarzmię te  3 minutki, bo i muzyka fajna i układ mi przypadł do gustu. .... 

Barbórka

opublikowano: .

IMG 1836

No tak... trochę odpuściłam to moje pisanie i publikowanie tutaj wieści z kuchni, choć tworzyć słodkości nie przestałam. Doba ma niestety tylko 24 godziny. Jakoś coraz częściej się w niej nie mieszczę (nie tylko w niej hahaha ale to przez te słodycze ;) ). Ale, ale... dziś szczególny dzień, zwłaszcza na Śląsku gdzie mieszkam. Dziś największe Święto Górników czyli BARBÓRKA. Plan był inny - bardziej uroczysty. Niestety kuchnia zamieniona w pracownię krawiecką i trzeba było się szybciutko uwijać. Tort będzie "inną razą" :) a dzisiaj jesienne ciasteczka, bo choć grudzień i bardzo chłodno (sadzawka od wczoraj skuta lodem), to jeszcze zimy właściwie nie ma. U nas  żadnej Barbary nie ma, ale rodzina związana z górnictwem obchodziła to święto corocznie. Teraz trochę się pozmieniało, ale pretekst do upieczenia czegoś słodkiego został (co niektórzy dietują i oczywiście było "oburzenie", że "znowu słodkości! " ale kilka ciasteczek na starcie zniknęło  ;) ). I oto z tego miejsca chciałabym życzyć WSZYSTKIM BARBAROM SAMYCH UŚMIECHNIĘTYCH DNI nie tylko dzisiaj! 

A to ciasteczka ajerkoniakowe (a co tam! Jak nie piję, to chociaż troche "pojem" alkoholu ;) z kremem też takowym ;)

150 g masła 

6 łyżek cukru z wanilią

4 jajka

250 g mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

100 ml ajerkoniaku

Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Do niej dodawać po jajku dobrze ubijając za każdym razem aż do połączenia się składników. Dodać przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia.Połączyć nie mieszając zbyt długo (ja to robię na najwolniejszych obrotach) Na koniec wlewać ostrożnie ajerkoniak cały czas mieszając. Piec ok 60 min min w temp. 180 st.C (składniki na foremkę keksówkę) (najlepiej sprawdzić patyczkiem, czy jest suchy). Ja ciasteczka piekłam ok 20 min ale są na dwa ugryzienia :)

Krem:

100 g serka mascarpone wymieszałam z 2 -ma łyżkami cukru pudru. Do tej masy dodałam delikatnie mieszając 2 łyśki masła i ok 50 ml ajerkoniaku (tyle mi zostało ;). Ciasteczka składałam po dwa "sklejając" kremem. 

SMACZNEGO!

IMG 1833

IMG 1835