Upałów ciąg dalszy czyli Torcik czekoladowo - malinowy

opublikowano: .

tort czek. malin

Upał... pamiętam takie lato. Było to jakieś 10 lat temu. W związku z tym , że lato w Polsce do najcieplejszych nie należy, wybraliśmy się na południe Francji. Ale nie żeby na Lazurowe - tam to "wszyscy" jadą. My oczywiście "po bandzie" - do Langwedocji. Najfajniejszy zamek Katarski, święty Graal i takie tam hmm historyczne "przesłania" ulubione przez "M" ;) No i po 2-dniowej podrózy okazało sie, że we wspomnianej Languedoc zdażyła się tak zwana anomalia pogodowa i trafiliśmy na takie upały, że autochtoni takich nie pamiętali (dla jasności ci Francuzi, których pytałam to już trochę życia mieli za soba :) ). A żeby jeszcze było ciekawiej w Polsce również te anomalia przyniosło i też całe nasze wywczasy upał był masakryczny (to już wiemy z opowieści osób, co akurat w tym czasie na wczasy nie jechali). Podobno do czwartku mamy mieć jeszcze tropiki. W sumie to jestem zadowolona, tylko z pieczeniem troche kłopotu... No nie żebym narzekała, o nie! Jak się lubi co się robi, to właściwie nic nie jest przeszkodą. Oj coś się rozpisałam a miało być o słodkościach. W oryginale był to torcik czekoladowy z malinami. Ale u mnie, niestety okazało się, że nie mam wystarczającej ilości malin (bo trochę zjadłam hahaha) i zrobiłam taki "bigos" w wersji owocowej ;) Dołożyłam truskawek a polewę zrobiłam z konfitury z czarnej porzeczki. Torcik wyszedł bardzo dobry i... czekoladowy. Zrobienie ciasta jest bajecznie proste ale z kremem troche zabawy jest. Nie mniej uważam, że warto czas poświęcić

Oryginalny przepis znajdziecie tutaj

 zdjcie-kopia

tort czekolad.mali. 3 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież