The Show Time is coming

opublikowano: .

 IMG 1062-kopia

Taaa.... Ci co mnie troche znaja wiedzą, że oprócz słabości do słodkich wypieków mam jeszcze jedną "słabość". A jest nia taniec orientalny. Oczywiście najprościej i najbardziej lubię podziwiać innych - najlepiej "na żywo". Sama wiem jaka to wielka sztuka i ile trzeba godzin ćwiczyć by cokolwiek "wyszło" dobrze. Ale jak sie ma tak zwany zapał to już jest dobrze. Poza tym taniec traktuję jako formę ćwiczeń i swego rodzaju terapię (żeby już kompletnie nie zgłupieć w pracowni ;) ). Nie wiąże swoich pląsów z karierą sceniczną, bo ani wiek już nie ten a i ciało coraz mniej "słucha" poleceń ;). Traktuję to na wielkim luzie, bez spinania się - wyjdzie, czy nie wyjdzie... pomylę się, czy nie pomylę i ... jest mi z tym dobrze. Nie mniej kilka tygodni temu wpadłam na szaleńczy pomysł utworzenia 
"Sekretnej Grupy Belidensowej". W całowitej niewiedzy "Naszej Pani Od Pląsów" spotykałyśmy się i ćwiczyłyśmy układ figur, które połączyłam w mam nadzieję zgrabna całość. Problem polegał na tym, że choć figury były bardzo proste i z ich pojednyczym wykonaniem żadna z uczestniczek nie miała problemu, to już w pewnych połączeniach okazało się to dośc karkołomnym przedsięwzięciem ;) Na dodatek grupę stanowiły Panie zawodowo bardzo czynne i raczej nie narzekające na nadmiar wolnego czasu. Ale przecież dla chcącego nic trudnego, jak mówi powiedzenie. Film wrzucony na YT i ja w roli głównej goszcząca w Ich domach na monitorach komputerów a nawet "w telewizorze"  miały "załatwić" niemożliwość częstych spotkań. Dziś o 19-tej mamy zajęcia i występ, który będzie niespodzianką urodzinową dla naszej Instruktorki. Ciekawe jesteśmy Jej reakcji... Myślę, że odkąd uczy nikt Jej takiego "suprajsa" nie zrobił. Ciekawe..... I okazało się, że ja, która tak "lajtowo" podchodziłam do swoich występów i raczej jakiejś tam tremy u mnie nie ma, teraz mam motyle w brzuchu ze stresu.... Jak to wszystko wyjdzie. Żebym tylko ja się nie pomyliła, bo będzie wstyd przez duże W-u. Cóż... zobaczymy....cdn...

... Występ sie odbył :) Niespodzianka okazała się być niespodzianką :) Z tego miejsca, chciałabym serdecznie podziękować wszystkim dziewczynom, które przyjęły ode mnie zaproszenie i z takim zaangażowaniem włączyły się w mój projekt. Po raz kolejny okazało się bowiem, że można na swojej drodze spotkać ludzi, którzy w ferworze swoich zajęć potrafią znaleźć odrobinę czasu i go poświęcić na coś co w żaden sposób nie przyniesie żadnych korzyści materialnych. Nie mniej sympatia jaką do siebie zapałałyśmy chyba jest korzyścią nie do przecenienia....

Zdjęć  niestety nie będzie bo z tego co wiem, cześć osób nie jest "za pan brat" z internetem, więc musze to uszanować.

Wspominałam, że będzie też słodki akcent - oto i on :) Słodkie prezenciki w ramach podziękowania   dla pewnych osób, bez których mój pomysł nie doszedł by do finlizacji.

IMG 1313

Cisato zrobiłam "zwykłe muffinkowe" ale wzbogaciłam pokrojonymi daktylami i kokosem. Czyli:

300 g mąki pszennej

1 łyżeczka sody

1 łyżeczka proszku do pieczenia

125 g roztopionego masła

80 g cukru ( w przepisach jest ok 130-200 g , ale ja daję zawsze mniej, bo nie lubimy takich słodkich)

garść daktyli (mogą być np. morele, których akurat nie miałam) + szklanka kokosu 

I tak jak to z muffinkami - w jednym naczyniu suche składniki, w drugim mokre. Mokre wlać do suchych. Wymieszać niezbyt starannie (tylko do połączenia składników) i napełnić foremki do muffinek, lub papilotki. Piec ok. 20-25 min w temp. 180 st C.Ja akurat upiekłam w foremkach w kształcie prezencików (2 szt) Ta ilość ciasta wystarcza na 12 muffinek. Ciasto dzięki kokosowi jest bardzo chrupiące a jednocześnie jak to w muffinkach mokre. To wersja dla miłośników kokosu.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież