Niunia

opublikowano: .

 janome

No i stało się :D Mam nowego domownika i przyjaciółkę :) Jest nią "Niunia" moje marzenie, które zupełnie nieoczekiwanie sie spełniło.... Maszyna do szycia całkiem nowoczesna a co najważniejsze zupełnie intuicyjna! Specjalnie zaprojektowana do szycia paczłorków .... cóż, mogłabym pisać i pisać ale ci  co są "nieszyjący" i tak nie poczują klimatu a dla tych co szyją zdaję sobie sprawę, że może być iskierką zazdrości ;) Na razie próbuję... co chwilkę podchodzę do niej i coś sobie przeszyję. Tak po kawałeczku. Tak się nia "delektuję"na razie, dzisiaj :D A od jutra ruszam pełną parą, bo czas ucieka. No i dziś "tylko" maszyna, bo uważam, że jest wystarczająco słodka - jak to mówią co za dużo, to mogłoby zemdlić ;)

20 sierpnia -Światowy Dzień Wyznawania Miłości

opublikowano: .

 

 

 

IMG 1124

Właściwie dowiedziałam się o tym przed chwilką (dlatego tak "ubogo", bo szybko wypadałoby zareagować:D ). A skoro dziś TAKI DZIEŃ mamy -  prawie Walentynkowy, to jak tu nie wyznać miłości ukochanej (ukochanym) osobom ;) A czym najlepiej? Oczywiście slodkościami ( bo raczej brylant to .. w drugą stronę powinien być hahaha) Więc tu czynię wyznanie miłości mojemu "M" ciasteczkami kruchymi, których już nie ma ;)  A poza tym to powiem Wam, że ten dzien to mi bardzo pasuje, bo właśnie w tym dniu wiele, wiele lat temu sobie ślubowaliśmy :D  Ogromnie miły dzień.... <3

Kolejna fala tropików

opublikowano: .

zdjcie-kopia 7

Znowu upał.... Nie żebym miała coś przeciw... w końcu wakacje jak na południu Francji na ten przykład :) I miało byc "na słodko bez pieczenia", ale... Ale "M" lubi budyń a poza tym... kupiłam werszcie foremkę do tarty z wyjmowanym dnem. Długo się "zbierałam" bo jakoś a to zapomniałam, a to w sklepie nie było. A wczoraj znowu byłam na "wycieczce" w supermarkecie i akurat się trafiła.  No i cena była bardzo atrakcyjna. Foremka w domu to musowo było ją wypróbować, prawda?  Kruche ciasto (taka tarta albo pie lepiej, z budyniem w środku). Od razu powiem, że dzis poszłam "na skróty". Mianowicie zrobiłam budyn z torebki. Powinien być ugotowany na bazie żółtek, ale nie chciało mi się stać przy piecu w ten upał. (oryginalny przepis znajdziecie tutaj )

Ciasto nadziewane budyniem

Na początku gotujemy budyń z dwóch opakować wg. przepisu, tylko z małą modyfikacją - dałam zamiast 1 litra 800ml. Przekładamy do salaterki i przykrywamy folią aluminiową. Trzeba to zrobić dość starannie, żeby folia dolegała do powierzchni budyniu inaczej zrobi się kożuch a tego nie chcemy ;). Czekamy aż wystygnie. Po około godzinie - dwóch ( to zależy jak ciepło będziecie mieć w domu. Dziś u mnie stygł prawie 3 w najzimniejszym pomieszczeniu) Zaczynamy robić ciasto kruche:

3 szklanki mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

100 g cukru pudru 

190 g masła

1 jajko

5 żółtek

szczypta soli

otarta skórka z cytryny (opcjonalnie)

Zagnieść - posiekać nożem wszystkie składniki aż do połączenia. Zrobić kulę i schłodzic około pół godziny w lodówce. Po tym czasie ( i jeśli budyń już wystygł) rozwałkować większą cześć ciasta w kształcie koła tak dużego, żeby po przeniesieniu na foremkę do tarty brzegi zwisały na zewnątrz. Do środka wożyć budyń i wyrównać. Pozostałą cześć ciasta rozwałkować i przykryć tartę z budyniem dokładnie zaciskając brzeg. Wierzch posmarować jajkiem z mlekiem i posypać orzeszkami piniowymi. Ja niestety jestem uczulona na orzechy wszelkiej maści, więc ograniczyłam się tylko do posmarowania jajkiem z mlekiem. Piec 50 min w temp. 180 st. Po wyjęciu posypać cukrem pudrem. Przepis robiłam w foremce o średnicy 25 cm.

zdjcie

zdjcie-kopia 5

 

Po upałach małe "co nieco"

opublikowano: .

IMG 1069

Nie było mnie tutaj tydzień, ale jak się kroi i szyje a jeszcze w między czasie trochę pruje to czas masakrycznie szybko ucieka. Szycie jest fajne ale trzeba mieć kondycję (zdrowie znaczy). W głowie mnóstwo pomysłów a kręgosłup daje znać, że jest ;). Projekt wymyślony jeszcze czeka na skończenie ale żeby nie było, że tak mnie znowu pochłonęła praca, w tzw. między czasie zrobiłam "małe co nieco" do jedzenia i nie tylko :) 

Na początek to:

zdjcie-kopia 5

To, czyli okładka na zeszyt. Zawsze chciałam umieć uszyć takie "ustroistwo". Bo niby wszystko łatwe, ale nie do końca (zwłaszcza, że w zdecydowanej większości jestem samoukiem). Trzeba wiedzieć, gdzie złożyć , gdzie przeszyć i... takie tam ... ale wyszło. Szkoda tylko, że igła "poszła" przy tym szyciu. Niestety nie szyłam z bawełny, tylko z jakiegoś zdobycznego poliestru. A to dlatego, że właściwie bawełny mi było szkoda, bo przecież ja zeszytów nie używam. A że chciałam umieć to "poświęciłam" tkaninę, której i tak nie wykorzystałabym. Aplikcja napisana odręcznie bo "na szybko". Okładka powstała naprawdę w expresowym tempie, bo przecież paczłork w postaci obrusu i nie tylko czeka na skończenie. Okazało się, że za mały i trzeba "stuningować". Ale z tego faktu też się ciesze, bo szyłam bez uzgodnienia z osobą bezpośrednio "zlecającą" i nie byłam pewna, czy jak dołożę jeszcze jeden kolor, to będzie się podobać. Okazało się, że będzie, więc spokojnie moge powiększać "do woli" :) 

zdjcie-kopia 6

A tutaj jeszcze "środek" mojej pierwszej okładki na zeszyt. Wygląda jakby było krzywa, ale zdjęcie jakieś takie z góry zrobiłam i w sumie to powinnam zmienić... (ale nie zmienię, bo mi szkoda czasu teraz ;) Następne będą lepsze  - obiecuję. 

No a teraz obiecane małe "co nie co"....

Babeczki z białek


6 białek,

100 g cukru (najlepiej jak taki drobny do wypieków, albo cukier puder)

160 g mąki

150 g masła roztopionego i przestudzonego

wanilia

12 truskawek + płatki migdałów do posypania

Białka ubić prawie "na sztywno". Cukier przesiać z mąką. Dodać d białek delikatnie mieszając szpatułką połączyć. Dodać wanilię i masło. Też delikatnie mieszając, by piana nie opadła.

Napełnić foremki lub papilotki w postaci 12 sztuk (foremki wcześniej posmarowac masłem i wysypać mąką - jeśli napełniamy bez papilotek;) . Do każdej wcisnąc truskawkę a na wierzchu posypać płatkami. Piec ok 20min w temp 180 st.C (najlepiej sprawdzić patyczkiem, czy ciasto już upieczone, bo przeciez piec - piecowi nie równy ) 

IMG 1073

 

Paczłorkowo

opublikowano: .

zdjcie

Dziś będzie pod znakiem patchworku. Projekt pedagogiczno - belidensowy skończony, więc czas najwyższy zabrać się do pracy, zwłaszcza, że oczekiwana przesyłka ze Stanów przyszła wczoraj. Coraz cześciej przeszkadza mi, że tutaj żyję. Po prostu realizowanie moich pasji zawodowych i... hobbystycznych wymaga wiele trudu, czasu i pieniędzy. I nie mówię tu o tym, że wszystko kosztuje, wymaga poświęconych godzin, dni, tygodni a nawet i lat spędzonych na ciężkiej pracy. Chodzi o prozaicze rzeczy tak jak dostęp do materiałów, które są niezbędne do wykonania wymyślonych przeze mnie prac artystycznych i nie tylko. Przykładami mogłabym sypać z rękawa. Wspomnę tylko, że od wielu lat w naszych sklepach nie ma... bawełny! Zwykłej, najzwyklejszej! Wszystko teraz nowoczesne ze streczem. Ciągnie się taka tkanina we wszystkie strony i faktycznie do szycia odzieży jest po prostu idealna. Ale do uszycia "prostego" paczłorku się po prostu nie nadaje. I jak realizowac projekty i "promować" tkaninę, która jest zaniedbana u nas w Polsce, jak musze się wykosztowywać na zagraniczne przesyłki :( A przecież tkanina to taka "babska" materia...miękka i kolorowa...przyjemna w dotyku... ciepła...dająca komfort i poczucie  bezpieczeństwa. Otulenie się w pled paczłorkowy, miekki, przyjazny dla ciała (bo z naturalnych tkanin! ) z kubkiem kawy czy herbaty i dobrą lekturą to wypoczynek, relaks i ładowanie baterii w zimne czy deszczowe dni. bardzo lubię...A uszyta z dobrych jakościowo tkanin przetrwa dziesiątki lat. Może być świetnym prezentem i zdobić wnetrza zarówno sypialnianie, salony i ogrodowe altany. Wracając do tematu, bo sobie ponarzekałam trochę ;) kilka pomysłów w głowie czeka od dłuższego czasu na realizację i oto nadeszła właśnie ta chwila. Na efekty bedzie trzeba trochę poczekać, ale obiecuję, że nie będzie to... dekada hahaha Postaram się w miarę szybko uporać z tymi pomysłami i sukcesywnie uchylać rąbka tajemnicy. Na razie trzymajcie kciuki :)